UWAGA!
Forum dostępne jest jedynie w formie Archiwum (tylko do odczytu). Zapraszamy na NASZ PORTAL

W przypadku decyzji o definitywnym zamknięciu forum zostanie ona podana z 7 dniowym wyprzedzeniem.

We wszelkich sprawach dotyczących forum prosimy kontaktować się z administracją pod adresem mailowym: forum [małpka] eurotrucksimulator2.info

Dziwne miasto w Holandii-Baarle
Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
slavoyek
Szef sam sobie
*****
Niezły klient


Liczba postów: 877
Dołączył: 05-05-2013
Post: #1
17-09-2014, 23:57

Kilka tygodni temu miałem okazję przebywać na zaproszenie przyjaciół w Holandii w miejscowości Breda. Jako że był weekend zaproponowali mi wycieczkę do dziwnego miasteczka Baarle. Nie było by w tym nic dziwnego ale..... miasto to leży na terytorium Holandii, lecz dzieli się na części Baarle-Hertog(Belgia) i Baarle-Nassau(Holandia) choć nie jest to miasto graniczne. Jako że miasteczko bardzo mnie zaintrygowało, postanowiłem dowiedzieć się o nim więcej(już tak mam Smile ) i postanowiłem podzielić się z tym z wami.
Zresztą poczytajcie sami.
Cytat:Granice państwowe w różnych miejscach świata mają różne przebiegi. Czasami są to linie proste, czasami zaś kreślą przedziwne esy-floresy. Niewiele jest natomiast miejsc, gdzie granice się rozdzielają tworząc enklawy będące jakby przedłużeniem terytorium jednego państwa lecz znajdującym się już w innym kraju. Niektórzy takie wysepki terytorialne nazywają eksklawami. W Europie jest kilka takich miejsc, m. in. we Francji, Szwajcarii, czy choćby na Białorusi. Jednak pogranicze belgijsko-holenderskie na obszarze gmin Baarle-Hertog i Baarle-Nassau jest pod tym względem ewenementem na skalę światową.

Spojrzenie z dużej odległości na ziemię niezmiernie upraszcza obraz. Niwelowane są wszelkiego rodzaju drobne elementy składające się na całościowy obraz i pozostaje tylko mniej ciekawy ogół. Z tej perspektywy granica belgijsko-holenderska płynie niczym rzeka poprzez nizinne obszary Flandrii i Brabancji. Jednak gdy zmienimy skalę spojrzenia i przyjrzymy się dokładniej jednemu jej fragmentowi leżącemu między belgijskim miastem Turnhout, a holenderską Bredą, to ujrzymy rzecz ciekawą. Granica, jakby nie mogąc się zdecydować na to jakie ziemie dać jednemu z sąsiadów, a jakie drugiemu zostawiła część Belgii w Holandii. Nie zrobiła tego jednak starannie. Zamiast zostawić jedną, no może ze dwie belgijskie wysepki, zostawiła ich cały archipelag. Na odcinku kilku kilometrów wzdłuż, nazwijmy to, właściwej granicy znajdują się aż dwadzieścia dwie belgijskie enklawy, odległe od swojego rodzinnego kraju czasami zaledwie o 100 metrów, a czasami zaś o parę kilometrów. Mozaika ta musiała wydać się granicy jednak jeszcze nie dość ciekawa, gdyż w enklawy belgijskie wcisnęła jeszcze siedem enklaw holenderskich tworząc w ten sposób w belgijskim archipelagu holenderskie pojezierze, a swoje dzieło przypieczętowała umieszczeniem niczym kandyzowanej wisienki na ciastku jeszcze jednej enklawy holenderskiej, tym razem już na terenie "właściwej" Belgii.
Cały ten teren obejmuje obszary dwóch gmin. Większa Baarle-Nassau należy do Holandii, zaś mniejsza Baarle-Hertog leży w Belgii. Ongiś stanowiły one jedną posiadłość zwaną po prostu Baarle. Podział na dwie części nastąpił już na przełomie XII i XIII wieku. Pod koniec XII wieku Gotfryd I van Schoten jako lord Bredy objął we władanie zamek w Bredzie i tereny leżące na południe od tego zamku. Jednak do ziem Bredy rościł sobie również pretensje hrabia Holandii Dirk VII. Aby ochronić swoje włości Gotfryd doszedł w 1198 roku do porozumienia z księciem Brabancji Henrykiem I. Porozumienie to było dość zawiłe i polegało mniej więcej na tym, że Gotfryd całe swoje ziemie oddawał Henrykowi, a ten jako feudalny władca tych terenów oddał je z powrotem Gotfrydowi lecz jako wiecznemu i dziedzicznemu dzierżawcy. Dodatkowo Henryk do użyczanych ziem Bredy dodał jeszcze ziemie Baarle zatrzymując sobie jednak obszary uprawiane by móc nadal z nich ściągać podatki (przekazał więc tylko lasy i nieużytki). Dzięki tym zabiegom Gotfryd zachował swoje ziemie, a nawet je powiększył stając się jednak wasalem Henryka. Zyskał dodatkowo jeszcze pewność, że Dirk VII nie odważy się już zaatakować tych terenów, gdyż oznaczałoby to wystąpienie przeciw potężnemu księciu Brabancji. I rzeczywiście w 1203 roku Dirk VII zrzekł się roszczeń do ziemi Gotfryda.
Jednak przez te układy obszar Baarle został podzielony i już nigdy później nie stanowił jednolitego terytorium. Część zachował sobie książe Brabancji, a częścią władał lord Bredy. Osobne części zaczęto nazywać Baarle van de Hertog van Brabant (Baarle Księcia Brabancji) w skrócie Baarle-Hertog oraz Baarle van de Heer van Breda (czyli Baarle Lorda Bredy) w skrócie Baarle-Breda. Gdy w 1404 roku lordem Bredy, a zarazem i właścicielem Baarle van de Heer van Breda został Engelbrecht van Nassau tę część jego posiadłości zaczęto nazywać Baarle-Nassau.
W późniejszych czasach oba Baarle weszły w skład Niderlandów Hiszpańskich, jedno w ramach Baronostwa Bredy, a drugie Baronostwa Turnhout. Ten stan rzeczy zmieniła Wojna Trzydziestoletnia. W wyniku Traktatu Westfalskiego, kończącego tę wojnę, Hiszpania musiała oddać Zjednoczonym Prowincjom Niderlandów część swoich terytoriów. Wśród nich było również Baronostwo Bredy wraz z Baarle-Nassau. W Niderlandach Hiszpańskich pozostało jednak nadal Baronostwo Turnhout wraz z Baarle-Hertog.
Kolejne zmiany nastąpiły w czasach wojen napoleońskich. Obszar obydwu państw niderlandzkich (zwanych teraz Holandią i Niderlandami Austriackimi) został przyłączony do Francji. Po klęsce Napoleona zwołano Kongres Wiedeński na którym postanowiono utworzyć Królestwo Zjednoczonych Niderlandów (1815 rok). Nie przetrwało ono jednak długo gdyż już w 1830 roku oddzieliła się od niego Belgia, przyjmując przebieg swojej północnej granicy podobny do tego jaki istniał po Traktacie Westfalskim. Dokładne wyznaczenie granic między oboma krajami przyniósł dopiero Traktat z Maastricht z 1843 roku. Jednak w przypadku obszaru Baarle trudno było stronom dojść do porozumienia. Ostatecznie zdecydowano się aby o przynależności państwowej każdej z 5732 parceli składających się na to terytorium decydować oddzielnie. I tak po żmudnych rozstrzygnięciach przynależności państwowej parceli po parceli część z nich dostała ostatecznie Belgia, a część Holandia. Powstała wtedy gmatwanina granic przetrwała do dnia dzisiejszego, pomimo iż jeszcze wielokrotnie próbowano jakoś uporządkować jej przebieg. W czasie ostatniej korekty granicy, która miała miejsce pod koniec 1995 roku Belgia powiększyła się o obszar 2632 m².
Obecnie gmina Baarle-Hertog składa się z 26 części, z których 22 stanowią enklawy na terytorium Holandii. Liczy ona 748 ha powierzchni i jest zamieszkana przez około 2100 mieszkańców. Gmina Baarle-Hertog składa się zaś z 9 części, z których siedem jest enklawami w enklawach belgijskich, a jedna jest enklawą w Belgii "właściwej". Obszar gminy wynosi 7638 ha i jest ona zamieszkana przez ponad 6000 mieszkańców.
Większość mieszkańców obu gmin mieszka na terenie miast Baarle-Nassau i Baarle-Hertog, które stanowią jeden organizm miejski poszatkowany granicami państwowymi. O wyjątkowości na skalę światową tego miasta decyduje fakt, iż jego belgijską część tworzy 17 enklaw, z których zostały jeszcze wyodrębnione enklawy holenderskie. Na pierwszy rzut oka miasto to nie wydaje się jednak być czymś niezwykłym. Żadnych granic nie widać, wszędzie mówi się wyłącznie po holendersku i takie też widuje się napisy. Jednak gdy się bliżej przyjrzeć to można zauważyć, że na ulicach widnieją różnego typu tabliczki z nazwami ulic, domy mają różne numeracje, a gdzieniegdzie na domach przyczepiona jest listwa w narodowych barwach Belgii i Holandii, pokazująca, iż właśnie w tym miejscu przechodzi granica.I właśnie najciekawsze jest tu to, że domy są pobudowane tak jakby tu żadne granice nie istniały. Również układ ulic jest w całkowitej sprzeczności w podziałem politycznym tego terenu. Po prostu granica biegnie sobie tu na przykład środkiem drogi, by następnie skręcając przejść komuś przez dom dzieląc mu mieszkanie na części tak, iż zwykłe pójście z kuchni do łazienki wiąże się z przekraczaniem granicy państwowej. Tak jest tu na każdym kroku. W niektórych miejscach przebieg granicy zaznaczono na jezdni kolorową kostką, gdzie indziej wbitymi metalowymi ćwiekami. Jednak w większości przypadków jak dokładnie ona przebiega można się dowiedzieć wyłącznie z map geodezyjnych.
Tak absurdalna sytuacja musiała wytworzyć wiele dziwnych i czasami śmiesznych sytuacji. Otóż na przykład woda i gaz w obu częściach są holenderskie, a telewizja kablowa belgijska, lecz już o przynależności państwowej elektryczności, telefonów jak i samego budynku, decyduje to po której stronie granicy znajdują się główne drzwi wejściowe. Ten fakt oznakowany jest na tabliczce z numerem domu, która jest albo w barwach holenderskich, albo ma małą flagę belgijską. Jeśli na przykład 90% domu leży w Holandii, ale wejście jest w Belgii to taki dom ma adres belgijski. Jednak gdyby ten stan rzeczy znudził się właścicielowi takiego domu, to mógłby on po prostu wybić nowe wejście już w Holandii, likwidując stare, by od tego momentu podlegać prawodawstwu holenderskiemu. Nie są to jakieś abstrakcyjne przykłady, gdyż takie rzeczy naprawdę miały tu miejsce. Do tej pory istnieje dom, w którym granica państwowa przechodzi idealnie przez środek drzwi wejściowych. Urzędnicy z obu krajów długo nie wiedzieli co z tym fantem zrobić. Nie udało się namówić właściciela by o parędziesiąt centymetrów przesunął drzwi w jedną bądź w drugą stronę. W końcu chcąc nie chcąc musieli mu nadać dwa adresy i dziś po jednej stronie drzwi widnieje belgijski numer 2, a po drugiej holenderski 16.
Obecnie oba kraje nie mają między sobą granic celnych, paszportowych i jeszcze kilku innych, lecz kilkadziesiąt lat temu sytuacja była inna. Ograniczenia eksportowe i importowe istniejące w latach powojennych były omijane w ten sposób, że wnosiło się dany towar do domu stojącego na granicy po jednej jego stronie, granicę przekraczało się na przykład w jadalni i wynosiło zupełnie legalnie drugimi drzwiami już w innym państwie. Gdy jednemu z zakładów groziła wysoka grzywna za wypuszczanie do holenderskiej atmosfery zbyt dużej ilości trujących substancji, przeniósł on komin do położonej metr dalej Belgii, gdzie normy czystości były mniej surowe. Problem miała również policja, gdyż do czasu podpisania odpowiednich regulacji mogła ona interweniować tylko na terytorium państwa z którego się wywodziła. Tak więc holenderski policjant widząc włamanie do sklepu leżącego po drugiej stronie ulicy ale już na terytorium Belgii mógł co najwyżej zgłosić ten fakt swemu belgijskiemu koledze.
Dziś w całym mieście można płacić zarówno guldenami holenderskimi jak i frankami belgijskimi lecz trzeba już uważać do jakiej skrzynki pocztowej wrzuca się list. Te z Belgii są bardzo podobne do tych z Holandii, a wątpliwe jest czy np. Królewska Poczta Belgijska zaakceptowała by list z naklejonym holenderskim znaczkiem. Problemy mogą być też z dzwonieniem. Co prawda telefonowanie na obszarze całego miasta jest traktowane jako rozmowa lokalna bez względu czy się dzwoni z części belgijskiej do holenderskiej czy tylko w ramach jednego kraju. Jednak gdy dzwoni się już dalej, do innych miast w Belgii i Holandii, czy też za granicę, to fakt czy wybierze się najbliższy automat telefoniczny czy ten położony sto metrów dalej może mieć duże znaczenie dla zasobów naszego portfela.
To podwójne belgijsko-holenderskie miasto posiada oczywiście dwa urzędy miejskie, dwie policje (choć mieszczą się one w jednym budynku po stronie belgijskiej), dwie poczty, dwa kościoły, dwie straże pożarne, czasami rywalizujące o to do kogo należy pożar w domu stojącym na granicy. Poza tym mieszkańcy Baarle-Hertog mieszkają wyżej niż ich sąsiedzi z Baarle-Nassau. Nie wiąże się to bynajmniej z wysokością zabudowy, tylko z tym, że w Holandii wysokości terenu mierzy się od punktu zerowego w Amsterdamie, a w Belgii od punktu zerowego w Ostendzie znajdującego się o 2,34 metra niżej. Dobrze jest to widoczne na mapach topograficznych, gdzie wszystkie poziomice urywają się na granicy.
Samo miasto, czy też miasta, nie jest zbytnio ciekawe. Winę za ten stan rzeczy ponosi druga wojna światowa, w wyniku której uległo ono niemal całkowitemu zniszczeniu. Jednak do dzięki tej wojnie Polska jest tu bardzo miło wspominana, gdyż wyzwolicielami miasta były polskie wojska gen. Maczka. Pamiątką po tym okresie jest znajdujący się w belgijskim Baarle-Hertog pomnik poświęcony polskim żołnierzom, którzy polegli tu w czasie walk, oraz ulica Gen. Maczeklaan znajdująca się w części holenderskiej.
Najstarszym zabytkiem jest znajdujący się w centrum miasta po stronie holenderskiej dom z 1639 roku w którym znajduje się stary sygnał straży pożarnej. Obok niego stoi pochodząca z 1809 roku pompa wodna. Z innych zabytków można wymienić pochodzący z XIX wieku budynek urzędu miejskiego Baarle-Hertog zamieniony obecnie na muzeum, budynek dworcowy z tego samego wieku nieistniejącej już dziś kolei, oraz kilka starych kamieniczek.O ciekawym statusie miasta najbardziej przypominają wiszące na każdym kroku flagi Belgii i Holandii. Jest tu jednak pewna przekorna reguła, gdyż przeważnie na budynkach holenderskich wiszą flagi belgijskie, a na belgijskich holenderskie, tak jakby mieszkańcy chcieli podkreślić jak bardzo lubią swoich sąsiadów zza wszechobecnej granicy. Władze miejskie za pomocą pamiątkowych tablic, map i starych słupów granicznych również pragną podkreślać ten dziwny stan rzeczy.
W ten oto sposób ta belgijsko-holenderska zabawa w puzzle, których elementami są fragmenty państw, ciągnie się od kilkuset lat, i pewnie będzie się jeszcze długo tak ciągnąć, gdyż niemal wszyscy mieszkańcy tego terenu są zadowoleni z takiego stanu rzeczy, i dumni, że mieszkają w swego rodzaju najdziwniejszym mieście świata.
żródło Geozeta.pl

Google map

[Obrazek: Baarle_Nassau_Baarle_Hertog_nl.png]

[Obrazek: baarle_nassau_hertog_4_255_B2_255_D_jpg_imgmax_800.jpg]

[Obrazek: 10096097.jpg]

[Obrazek: 4283102958_69c6afe677.jpg]

[Obrazek: DSCF3272.JPG]

[Obrazek: 58218c278.jpg]

[Obrazek: 75313843.jpg]
P.S. Posiłkowałem się zdjęciami z sieci ponieważ na wszystkich moich zdjęciach jestem ja i przyjaciele, a zbyt cenimy sobie prywatność.
Pozdrawiam i mam nadzieję że kogoś to zaciekawi. Smile
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-09-2014, 00:31 przez slavoyek.)
szybkie cytowanie
Renegade
Swojak
*
Użytkownik


Liczba postów: 508
Dołączył: 19-02-2014
Post: #2
18-09-2014, 06:52

Niezła ciekawostka. Smile

To prawie jak podział Berlina Wink w dawnych czasach.
Mój zestaw map (patch 1.13.3):
ProMods 1.71 + PR 1.71a + RusMap 1.3.5 + DK18/A18
ETS 2 + DLC + Eastern Express 3.4M (+Morozov) + EU Map 1.9 + DK18/A18
TSM 5.1.2 + RusMap 1.3.5 + EU Map 1.9 (LT/LV + H/Ro) + DK18/A18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-09-2014, 06:52 przez Renegade.)
szybkie cytowanie
patwoj98
Adept
*
Użytkownik


Liczba postów: 38
Dołączył: 22-07-2013
Post: #3
18-09-2014, 07:07

Szkoda, że wcześniej o tym nie wiedziałem bo akurat w Bredzie byłem w sierpniu Wink

Wysyłane z mojego GT-I8160 za pomocą Tapatalk 2
szybkie cytowanie
conradowl
Adept
*
Użytkownik


Liczba postów: 23
Dołączył: 15-11-2012
Post: #4
18-09-2014, 08:05

Widziałem to gdy byłem w Holandii. Swoją drogą ciekawe jak się tam rozliczają z podatków Tongue nasz urząd walczyłby jak lew o każdy grosz.
szybkie cytowanie
slavoyek
Szef sam sobie
*****
Niezły klient


Liczba postów: 877
Dołączył: 05-05-2013
Post: #5
18-09-2014, 11:54

(18-09-2014, 08:05 )conradowl napisał(a): Widziałem to gdy byłem w Holandii. Swoją drogą ciekawe jak się tam rozliczają z podatków Tongue nasz urząd walczyłby jak lew o każdy grosz.
Podatki ludzie płacą dla państwa w którym mają drzwi wejściowe. Smile Swoją drogą ciekawe gdzie płaci ten jeden gość który ma drzwi wejściowe na granicy i dwie numeracje Tongue (patrz foto 2)

szybkie cytowanie
_PMA
Administrator
*******
Administrator


Liczba postów: 1,504
Dołączył: 23-10-2012
Post: #6
19-09-2014, 12:03

Czytałem o tym. Fakt, że to ewenement na skalę światową. Dobrze, że nie mają tam silnego poczucia tożsamości narodowej bo byłby niezły sajgon Tongue

Ogółem mamy w Europie ciekawe przypadki. Kiedyś czytałem o jakimś miasteczku hiszpańskim do którego dojazd jest tylko przez Andorrę, o gminie austiackiej do której można dojechać tylko przez Niemcy, o jakiejś wsi rosyjskiej do której lądem można się tylko przedostać z terytorium Estonii itd.

Typowe enklawy są jeszcze w Szwajcarii ( Busingen (Niemcy) i Campione d'Italia (Włochy ), Francji ( hiszpańskie miasto Llivia ) oraz jakaś rosyjska enklawa na Białorusi.
"Niepodległe kwiaty, niezniszczalny krzyż. Huczą gabinety i imperium drży.
Szydzi z generałów, nie lęka się wojska, nielegalny naród, zakazana Polska!"
szybkie cytowanie
slavoyek
Szef sam sobie
*****
Niezły klient


Liczba postów: 877
Dołączył: 05-05-2013
Post: #7
19-09-2014, 12:11

Daleko nie trzeba szukać. Mamy przecież enklawę Rosyjską tuż za naszą granicą. Obwód kaliningradzki.

szybkie cytowanie
mikoair
Firmowy fotograf :)
*****
Niezły klient


Liczba postów: 861
Dołączył: 17-02-2013
Post: #8
19-09-2014, 14:46

Jako enklawę można zaliczyć chyba (moim zdaniem) Gibraltar jako taki, Ceutę i Melillę (hiszpańskie miasta w Maroku)
szybkie cytowanie




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości